
Polska do 1945
Kadry zagłady
Zagubiony porządek
Unia już tu była
To czego nie ma
Alfabet podlasiaTa rubryka nie służy do komentowania bieżących wydarzeń politycznych ani, tym bardziej – nie jest trybuną do głoszenia jakiejś określonej idei czy poglądu. Zdarza się jednak, że ze zgiełku politycznej bitwy - zwłaszcza przy okazji wyborów - spośród powodzi czczych obietnic, kretyńskich oskarżeń i jednodniowych sensacji wyłania się kontur czegoś trwalszego i godnego uwagi. Na przykład: ślad jakichś trwałych zmian w światopoglądzie rodaków, a zwłaszcza wyłom w ich stosunku do tzw. tradycyjnych narodowych wartości.
Chodzi oczywiście o sukces wyborczy Ruchu Palikota. Znaczenie tego zjawiska wciąż nie jest należycie doceniane. Media skupiły się na podkreślaniu parowskiej sprawności jego lidera, wytykaniu błędów starej lewicy, rozważaniu politycznej przyszłości nowej partii. Tymczasem stała się rzecz absolutnie przełomowa: po raz pierwszy w niepodległej Polsce do parlamentu (i to na wysokiej pozycji) weszło ugrupowanie jawnie, rzecz można – wojująco antyklerykalne. I nie tylko antyklerykalne, lecz także jawnie niechętne tradycyjnemu polskiemu modelowi patriotyzmu: silnie podszytemu religią, nieufnemu wobec sąsiadów i mniejszości narodowych, zapatrzonemu w przeszłość.
Rzecz jasna niechęć do politycznego zaangażowania Kościoła katolickiego nie jest niczym nowym, podobnie jak rezerwa wobec podniosłego religijno-patriotycznego stylu uprawiania polityki. W praktyce jednak wszystkie znaczące partie polityczne, w tym także lewica, zabiegały o wsparcie Kościoła lub przynajmniej o jego życzliwą neutralność. Mniej lub bardziej oficjalnie wspomagały go finansowo. Wyciszały kontrowersyjne inicjatywy legislacyjne o charakterze ideologicznym takie, jak złagodzenie ustawy antyaborcyjnej, państwowa pomoc dla in vitro, prawa mniejszości seksualnych itp. Politycy wszystkich orientacji cierpliwie wystawali na tasiemcowych uroczystościach religijno-patriotycznych, podkreślali swoje patriotyczne pochodzenie i przywiązanie do tradycyjnych wartości. Pytani prywatnie, dlaczego tak się zachowują, skoro nie mają do tego przekonania, odpowiadali w stylu: bo taki jest ten kraj, bo Polacy są konserwatywni, bo nie ma sensu przeciwstawiać się naturalnemu porządkowi rzeczy itp. itd.
Palikot zachował się więc jak samobójca. Umieścił na swoich sztandarach wszystkie najbardziej kontrowersyjne kwestie światopoglądowe, dodał ryzykowny postulat zalegalizowania miękkich narkotyków... i wygrał. Taki sukces nie byłby możliwy dzięki najgenialniejszej nawet sprawności propagandowej ani najbardziej nawet sprzyjającym okolicznościom na scenie politycznej, gdyby nie istotne zmiany w świadomości Polaków, które zaszły w ostatnich latach. Znaczna część społeczeństwa miała już dość narzekania po kątach na nadmierne zaangażowanie polityczne Kościoła i na dyktaturę tradycyjnego patriotyzmu powszechnie wykorzystywanego do celów politycznych. Palikot znakomicie to wyczuł. Przy okazji okazało się jak znacząca część naszego społeczeństwa została zainfekowane przez europejski liberalizm światopoglądowy.
Niektórzy uważają tego rodzaju poglądy za przejaw niebezpiecznego nihilizmu, a Palikota za diabła wcielonego, jednak czy tego chcemy, czy nie tego wyłomu nie da się już załatać. Stała się rzecz nieodwracalna. Na politycznym rynku pojawiła się nowa klientela, której nie można lekceważyć. A jeszcze niedawno wydawało się, że naszego przywiązania do religii i tradycyjnych wartości nic nie jest w stanie naruszyć.
Jan Oniszczuk
Białystok 12.10. 2011
A jakie jest Wasze zdanie? Piszcie pod adresem: szukamypolski@gmail.com. Najciekawsze listy zaprezentujemy na naszej stronie.
Ta rubryka nie służy do komentowania bieżących wydarzeń politycznych ani, tym bardziej – nie jest trybuną do głoszenia jakiejś określonej idei czy poglądu. Zdarza się jednak, że ze zgiełku politycznej bitwy - zwłaszcza przy okazji wyborów - spośród powodzi czczych obietnic, kretyńskich oskarżeń i jednodniowych sensacji wyłania się kontur czegoś trwalszego i godnego uwagi. Na przykład: ślad jakichś trwałych zmian w światopoglądzie rodaków, a zwłaszcza wyłom w ich stosunku do tzw. tradycyjnych narodowych wartości.